Rozważąnia Freuda nad tabu – ciąg dalszy

Pokrewną strukturę ma, zdaniem Freuda, tabu. I ono ma w zasadzie ambiwalentny charakter. Zabrania ono – dajmy na to – dotykania szaty królewskiej czy też kobiety miesiączkującej. Ale ten zakaz tłumi nieświadomą pokusę dotknięcia. Stąd konieczna imperatywnosé tabu. Tabu incestu (kazirodztwa) jest dlatego tak bezwzględne, iż ma ono stłumić stałą pokusę jego przekroczenia. Ta ambiwalencja cechuje, według Freuda, wszystkie przepisy moralne i wyjaśnia strukturę moralnego sumienia.

Zwrócenie przez Freuda uwagi na ambiwalentny charakter przepisów moralnych jest ciekawe i nie pozbawione pewnej słuszności, ale analogie między neurotycznym natręctwem a sumieniem normalnego człowieka są zbyt dalekie i powierzchowne jak na to, by to drugie można było tłumaczyć pierwszym.

Psychoanaliza rozwija inny jeszcze pogląd zahaczający o sprawę sumienia. Jest on nawet bardziej popularny od poprzedniego, tak iż nawet zaczerpnięty z niego termin „nadjaźń” (Über-Ich) bywa przez wielu psychoanalityków (i nie psychoanalityków) używany zastępczo zamiast terminu „sumienie”. Freud wywodzi, że postaci rodziców jako wydających różne zlecenia i zakazy zostają niejako wcielone w dziecko, czyli, jak się wyraża, ulegają „introjekcji” w jego psychikę. W ten sposób nakazy ojca, czerpiące swą moc z jego autorytetu, przetwarzają się w swoistą wewnętrzną instancję stojącą poniekąd ponad jaźnią (zwaną z tej właśnie racji nad jaźnią) i wysuwającą w stosunku do niej dezyderaty „moralne”, to jest zgodne z postawą rodziców. Rzecz jasna, że tak pojęta nadjaźń będzie bliska sumieniu. Pogląd Freuda jest tu Izarazem pewną teorią genezy sumienia.

Rozważania Freuda na temat roli rodziców w genezie sumienia u ich dzieci

Stwierdzenie, że pewnego rodzaju identyfikacja dziecka z jego rodzicami może odgrywać rolę przy rozwoju jego postawy moralnej, jest w poglądach Freuda zapewne słuszne. Da się to jednak niewątpliwie pojąć i opisać bez uciekania się do swoistej topologii zjawisk psychicznych, którą wprowadzają do swoich teorii psychoanalitycy. Nie trzeba chyba dodawać, że omawiany tu mechanizm dotyczy genezy indywidualnego stosunku do regulatorów społecznych, a nie genezy samych regulatorów, których źródła mają charakter par excellence społeczny.

Rozważania Freuda na temat roli rodziców w genezie sumienia -u ich dzieci uznać można za pewien jednostronnie ujęty przyczynek do badań nad szerszym zagadnieniem, a mianowicie: zmiany ideologii przy przekazywaniu jej młodszemu pokoleniu przez pokolenie starsze. Z jednej strony widzimy tu perseweracyjne działanie tradycji: młodsi, mimo właściwej im większej ruchliwości psychicznej, ulegają autorytetowi starszych, których uważają za doświadczonych, za „mędrców”: stąd uleganie hasłu: niech będzie, jak bywało. Bystroń przytacza charakterystyczne powiedzenie chłopów z Wileńszczyzny: „Tak robili dziaduczki i pradziaduczki, tak i my robimy i będziemy robić” 1.

Oczywiście, wpływom starszych ulegają przede wszystkim dzieci v/ tym wieku, w którym są wychowywane. Wychowanie jest mianowicie podstawowym procesem, za pomocą którego regulatory wytworzone ewentualnie w jednym pokoleniu zostają przekazane pokolenia następnemu. Jest to przy tym nie proste przekazywanie, lecz wdrażanie. Dziecko nie tylko dowiaduje się wcześnie o .pewnych regulatorach społecznych, lecz zostają mu one wpojone. Przyjmuje je jako coś naturalnego, oczywistego, coś, co nie może być podawane w wątpliwość. Regulator, który w jednym pokoleniu miał charakter raczej warunkowy, umowny, po przejściu przez taki filtr wychowawczy zwiększa swój imperatywny charakter. Apodyktyczność regulatorów ma tu jedno ze swoich źródeł2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *