Wyszukujesz psychologa w Rzeszowie? Nasza poradnia psychologiczna zapewni Ci pomoc!

SYMPATIA

Zaznaczyć od razu trzeba, że zjawisko, o które tu idzie przede wszystkim psychologom społecznym zaczynając od McDougalla, nie pokrywa się z potocznym ujęciem sympatii. W potocznym rozumieniu sympatia jest bliska współczuciu w sensie życzliwości. Idzie tu o pewną harmonizację uczuć doznającego i obserwatora, które jednak nie muszą być identyczne. Przykre uczucie, które jest wywołane nieszczęściem drugiego człowieka, nie musi posiadać tego samego odcienia. Współczując lękom i obawom mego znajomego, niekoniecznie sam lękam się i obawiam. Jest mi tylko przykro, że on tych uczuć doznaje.

Psychologowie społeczni jednak operują zazwyczaj ciaśniejszym użyciem terminu „sympatia”. Po pierwsze przeżycie istoty sympatyzującej ma być identyczne z przeżyciem indywiduum będącego przedmiotem sympatii. Po drugie akt sympatyzowania dzieje się automatycznie, bez świadomej intencji osoby sympatyzującej i nie musi być nawet skierowany na podmiot przejmowanego uczucia. Sympatia jest tu więc pewnego rodzaju automatycznym naśladownictwem.

Zachodzą teraz dwa pytania. Po pierwsze, czy tego rodzaju zjawiska istotnie się zdarzają, a po drugie, jak mają być wytłumaczone? Przykłady bywają często czerpane ze świata zwierzęcego, a mianowicie z obserwacji nad zwierzętami żyjącymi gromadnie, u których, jak wiadomo, objawy np. strachu jednego zwierzęcia połączone z usiłowaniem ucieczki udzielają się natychmiast innym zwierzętom będącym świadkami takiego zachowania. Te znane zjawiska tłumaczy McDougall przy pomocy specjalnego mechanizmu instynktowego, który rzekomo przetwarza bezpośrednio spostrzeżenie objawów pewnego uczucia natychmiast na takie samo uczucie. Wystarczy spostrzec objawy zewnętrzne (mimiczne) pewnego uczucia, by natychmiast „zarazić się” uczuciem takim samym. Terminy używane dla nazwania tego fenomenu bywają różne. Niektórzy mówią tu o „indukcji” uczuciowej.

Ale jakkolwiek obserwacja potoczna ujawnia pewne fakty, które zdają się tu należeć, to wytłumaczenie ich nie jest takie proste. Psychologia rozwojowa poucza nas, iż wbrew potocznemu mniemaniu, które podzielało nawet wielu psychologów, indukcja uczuciowa u dziecka nie jest faktem pierwotnym. J. Piaget1 i inni zwracają uwagę, iż twierdzenie, jakoby dziecko „instynktownie” czy „odruchowo” uśmiechało się na widok uśmiechu matki, nie znajduje pełnego poparcia w faktach. Dziecko reaguje wprawdzie istotnie w pewnym momencie rozwoju uśmiechniętym wyrazem twarzy na analogiczny wyraz twarzy matki, ale nie dzieje się to od razu. Początkowe uśmiechy matki pozostają bez reakcji, neakcja zjawia się dopiero później, i to, jak usiłuje wykazać

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.