Wyszukujesz psychologa w Rzeszowie? Nasza poradnia psychologiczna zapewni Ci pomoc!

Uczenie się i nauczanie pojęć i reguł

„Najważniejszy dzień w moim życiu to dzień, w którym przyszła do mnie moja nauczycielka Annę Mansfield Sullivan… Następnego ranka moja nauczycielka zaprowadziła mnie do swojego pokoju i data mi lalkę… Zaczęłam hawić się lalką, a po chwili panna Sullivan powoli, litera po literze, wypisała na mej dłoni słowo „l-a-l-k-a”. Od razu spodobała mi się ta załiawa palcanti i próbowałam ją naśladować… Nie wiedziałam, że piszę jakieś słowo, nie wiedziałam nawet, że stówa w ogóle istnieją: po prostu malpowa/am ruchy palców mojej nauczycielki. W następnych dniach nauczyłam się w ten nieświadomy sposób pisać sporo słów… Ale dopiero po paru tygodniach spotkań z nauczycielką zrozumiałam, że wszystko ma swoją nazwę.

Pewnego dnia, kiedy bawiłam się właśnie swoją nową lalką, panna Sullivan posadziła mi obok niej na kolanach moją starą szmacianą lalę i napisała „l-a-l-k-a” chcąc, abym zrozumiała, że słowo to odnosi się do nich obu. Tego dnia doszło już między nami do spięcia z powodu słów „k-u-b-e-k” i „w-o-d-a”. Panna Sullivan próbowała mi wbić do głowy, że „k-u-b-e-k” to kubek, a „w-o-d-a” to woda, ale ja wciąż mieszałam jedno z drugim. Zrozpaczona nauczycielka porzuciła ten temat na jakiś czas, ale powróciła do niego przy pierwszej nadarzającej się okazji: przyniosła mi kapelusz, co oznaczało spacer w ciepłym słońcu. Na myśl o tym (o ile bezsłowne odczucie można nazwać myślą) zaczęłam skakać z radości.

Poszłyśmy ścieżką do budki studziennej wabione zapachem porastającego ją kapryfolium. Ktoś pompował wodę i nauczycielka podstawiła moją dłoń pod chłodny strumień. Kiedy woda obmywała mi jedną rękę, zaczęła pisać na drugiej słowo „woda”, najpierw powoli, później szybko. Stałam w bezruchu, cala pochłonięta ruchami jej palców. Nagłe uczułam mglistą świadomość czegoś zapomnianego – dreszcz powracającej myśli: było to objawienie tajemnicy języka. Zrozumiałam, że „w-o-d-a” oznacza to coś cudownie chłodnego, co przepływa przez moją dłoń. To żyjące słowo rozbudziło moją duszę, dało jej światło, nadzieję i radość, dało jej wyzwolenie! Odeszłam od studni z zapałem do nauki. Wszystko miało swoją nazwę, a każda nazwa rodziła nową myśl… Teraz miałam już klucz do całego języka…”

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.